Creative AI zbudowane i hostowane w Europie
Gdzie leżą Twoje pliki, co uruchamiamy na własnym sprzęcie, kiedy zadanie wychodzi poza Europę i czego nie obiecujemy. Polska spółka, własna flota serwerów i lista granic, którą podajemy sami.
Jest takie pytanie, które trzy lata temu zadawał co dziesiąty klient, a dziś zadaje niemal każdy: gdzie właściwie trafia to, co wrzucam do narzędzia AI. Nie chodzi o ciekawostkę techniczną. Chodzi o zdjęcia produktowe przed premierą, o twarze modeli i modelek, o głos lektora, o brief kampanii, o katalog, którego nikt jeszcze nie widział. Kto to widzi, jak długo to leży, czy ktoś na tym uczy swój model i czy da się to potem usunąć.
FOTOhub jest polską spółką, a platforma stoi na naszych własnych maszynach w Europie. To zdanie brzmi jak hasło marketingowe, więc w tym wpisie rozbieramy je na części i pokazujemy, co dokładnie znaczy, a czego nie znaczy. Znajdziesz tu również listę rzeczy, których nie obiecujemy, bo w tej kategorii produktów obietnice na wyrost są regułą, a my wolimy być nudno konkretni.
W skrócie
Platforma FOTOhub, baza danych, magazyn Twoich plików i nasze własne karty graficzne pracują na sprzęcie, którym zarządzamy sami, w europejskich centrach danych. Nie jesteśmy nakładką na czyjeś API. Duża część modeli, które udostępniamy, działa w całości na naszych maszynach, więc pliki wysłane do takiego modelu nie opuszczają naszej infrastruktury.
Jednocześnie FOTOhub jest hubem. Obok modeli własnych oferujemy modele partnerskie, bo twórcy chcą mieć w jednym miejscu modele wiodące dziś na rynku. Gdy wybierasz taki model, zadanie trafia do tego dostawcy i część z nich przetwarza dane poza Europą. Mówimy to otwarcie, wymieniamy dostawców w polityce prywatności i pokazujemy, jak zbudować proces oparty wyłącznie na modelach, które uruchamiamy sami.
Do tego dochodzą rzeczy przyziemne, ale w rozmowach z działami prawnymi najważniejsze: jawne okresy przechowywania, usuwanie konta, które faktycznie usuwa dane, dwuskładnikowe logowanie z kluczami sprzętowymi, konta zespołowe z rolami, opublikowana polityka reklamacji i ścieżka zgłaszania nadużyć, oraz osobna strona o AI Act. Wszystko to jest publiczne i podlinkowane na końcu wpisu.
Pytanie, które zadaje dziś każdy klient
Rok temu rozmowa o wdrożeniu AI w firmie zaczynała się od jakości. Czy model zrobi zdjęcie produktu tak, żeby nie trzeba było go poprawiać. Czy wideo nie będzie migać. Czy głos nie zabrzmi jak automat z dworca.
Dziś ta rozmowa zaczyna się gdzie indziej. Pierwsze pytanie brzmi: gdzie to jedzie. Drugie: czy uczycie się na naszych materiałach. Trzecie: co się stanie, jak zrezygnujemy. Dopiero czwarte dotyczy jakości, i to zwykle w formie "pokażcie na naszym katalogu".
Ta zmiana nie wzięła się z powietrza. Wzięła się z trzech rzeczy, które zadziały się jednocześnie. Weszły w życie kolejne obowiązki z europejskiego rozporządzenia o sztucznej inteligencji, więc dział prawny musiał w końcu przeczytać, czym są systemy AI, które firma już od dawna używa. W mediach krążyły historie o materiałach klientów wykorzystanych do trenowania modeli, czasem na podstawie zmiany regulaminu ogłoszonej w piątek po godzinie siedemnastej. I wreszcie coś, o czym mówi się rzadziej: firmy zorientowały się, że łańcuch dostawców w AI jest długi, a narzędzie, które kupiły, często jest cienką warstwą na cudzym modelu, uruchomionym na trzecim kontynencie, rozliczanym przez czwarty podmiot.
Dla twórcy prywatnego stawka jest inna, ale nie mniejsza. Jeśli budujesz portfolio, prowadzisz kanał, robisz zdjęcia ludziom, to Twoje pliki to Twoja praca i czyjaś twarz. Warto wiedzieć, na czyim dysku leżą.
Co znaczy "europejski" na naszej stronie
Słowa "europejski" i "suwerenny" są w tej branży używane na tyle swobodnie, że przestały cokolwiek znaczyć. Bywa, że oznaczają fakturę wystawioną w Europie. Bywa, że jeden serwer proxy we Frankfurcie przed API po drugiej stronie świata. Bywa, że po prostu flagę w stopce.
U nas oznaczają cztery konkretne rzeczy.
Po pierwsze, spółkę. FOTOhub prowadzi polska spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, z siedzibą w Bydgoszczy, z numerem KRS, NIP i REGON wpisanym w regulamin. Podlegamy prawu polskiemu i europejskiemu, a sąd, do którego można nas pozwać, jest w Polsce. Dla porządku dodajemy od razu to, o czym inni milczą: obok polskiej spółki mamy podmiot zarejestrowany w Delaware, wymieniony w polityce prywatności. Służy obsłudze rynku amerykańskiego. Nie jesteśmy więc "czysto unijni" w sensie korporacyjnym i wolimy to napisać sami, niż udawać.
Po drugie, sprzęt. Aplikacja, baza danych, magazyn plików i nasze karty graficzne stoją w europejskich centrach danych, na maszynach, które sami konfigurujemy, aktualizujemy i restartujemy o trzeciej nad ranem, kiedy trzeba. To nie jest hosting współdzielony i nie jest to warstwa pośrednicząca. Gdy generujesz obraz na naszym modelu, prąd na tę operację płynie do konkretnej karty, przypisanej wyłącznie nam.
Po trzecie, modele. Nie tylko odsprzedajemy dostęp. Trenujemy i utrzymujemy własną rodzinę modeli i uruchamiamy szereg otwartych modeli na własnym sprzęcie, o czym niżej.
Po czwarte, język i obsługa. Interfejs jest dostępny w dwudziestu pięciu językach, od polskiego i niemieckiego po japoński, arabski i wietnamski, pomoc stara się odpowiadać w Twoim, a rozmowa o umowie nie wymaga tłumacza ani telekonferencji o dwudziestej trzeciej.
Twoja praca stoi na naszych maszynach
Zacznijmy od tego, co jest najprostsze do sprawdzenia i najtrudniejsze do podrobienia. FOTOhub nie jest interfejsem nad cudzą chmurą. Utrzymujemy własną flotę serwerów w europejskich centrach danych i to na niej działa cała warstwa, z którą masz kontakt codziennie.
Tam działa aplikacja, którą otwierasz w przeglądarce. Tam stoi baza danych z Twoimi projektami, folderami, historią generowań i rozliczeniami. Tam leży magazyn plików, do którego wrzucasz referencje i z którego pobierasz gotowe materiały. I tam pracują nasze karty graficzne, które faktycznie liczą dla części modeli.
To ma praktyczne konsekwencje, które łatwo przeoczyć. Kiedy usuwasz plik, usuwasz go z naszego magazynu, a nie zlecasz usunięcie u pośrednika i liczysz, że przekaże prośbę dalej. Kiedy pytasz, ile plików trzymamy i jak długo, odpowiedź da się policzyć, bo mamy do niej dostęp. Kiedy coś przestaje działać, naprawiamy to my, a nie zgłaszamy ticket do dostawcy i czekamy w kolejce razem z resztą jego klientów. Kiedy trzeba dostawić moc, dostawiamy maszynę, a nie prosimy o podniesienie limitu.
Konsekwencja jest też mniej wygodna i uczciwie jest o niej powiedzieć: własna flota oznacza, że awaria sprzętu jest nasza. W zamian dostajesz publiczną stronę statusu, na której widzisz stan usług, a nie ogólne "podwyższone opóźnienia u dostawcy zewnętrznego".
Modele, które uruchamiamy sami
To jest część, która najbardziej odróżnia FOTOhub od nakładek na API, i jednocześnie ta, o której najtrudniej mówić bez wchodzenia w technikalia. Spróbujmy po ludzku.
Część modeli, które udostępniamy, pobieramy, dostrajamy i uruchamiamy na własnych kartach. Zadanie zaczyna się i kończy na naszym sprzęcie. Nikt trzeci nie widzi ani promptu, ani pliku, ani wyniku, bo żaden z nich nie wychodzi poza naszą infrastrukturę.
W tej grupie mieści się dziś sporo pracy, którą nasi użytkownicy wykonują najczęściej.
Dźwięk i muzyka. Generowanie muzyki i efektów dźwiękowych, w tym dopasowanie dźwięku do gotowego materiału wideo, działa na naszych maszynach.
Głos. Synteza mowy i nasza rodzina modeli głosowych pracuje u nas. To akurat najczulszy rodzaj danych w całym serwisie, bo próbka głosu jest daną biometryczną, więc trzymanie tego u siebie było decyzją świadomą, a nie oszczędnością.
Ruch ust i dogranie mowy do twarzy. Też u nas, na naszym sprzęcie.
Obraz: rodzina IDA i cała warstwa narzędziowa. Nasze własne modele obrazu oraz operacje, o których nikt nie pisze na billboardach, ale bez których nie da się pracować: powiększanie i wyostrzanie, rekonstrukcja twarzy, mapy głębi, usuwanie i domalowywanie fragmentów, wycinanie tła. To wszystko liczą nasze karty.
Modele 3D. Zamiana zdjęcia lub opisu w siatkę 3D, w dwóch wariantach jakościowych, działa na naszym sprzęcie.
Czyli: jeśli Twój proces to nagrać głos, dobrać muzykę, poprawić zdjęcia, wyciąć tła, zrobić model 3D produktu i zsynchronizować mowę z twarzą, to możesz go przejść od początku do końca, nie wypuszczając ani jednego pliku poza naszą infrastrukturę. Dla części klientów to jest cała rozmowa o zgodności, streszczona w jednym akapicie.
!Serwerownia w europejskim centrum danych
Modele partnerskie i to, co się wtedy dzieje
Teraz część, którą wiele firm w tej branży przemilcza, a my wolimy postawić na środku stołu.
FOTOhub jest hubem. Sens huba polega na tym, że w jednym miejscu, na jednym koncie i na jednym rachunku masz dostęp do modeli wiodących dziś na rynku, a nie tylko do tego, co sami zdążyliśmy zbudować. Dlatego obok modeli własnych oferujemy modele partnerskie: czołowe modele obrazu, wideo, mowy i modele językowe od dostawców z Europy, Stanów Zjednoczonych i Azji.
Gdy wybierasz taki model, Twoje zadanie trafia do tego dostawcy. To znaczy, że prompt i potrzebne pliki idą do jego systemu, on wykonuje obliczenia i zwraca wynik, a my zapisujemy go u siebie i pokazujemy Ci w projekcie. Część tych dostawców przetwarza dane poza Europą.
Nie da się tego opisać zdaniem "wszystko dzieje się w Europie" i nie będziemy go pisać, bo byłoby nieprawdziwe. Zamiast tego robimy cztery rzeczy.
Wymieniamy dostawców z nazwy w polityce prywatności, więc nie musisz zgadywać, czyja technologia stoi za konkretnym modelem. Ograniczamy zakres danych do tego, co jest niezbędne do wykonania zadania. Materiały referencyjne, które muszą trafić do dostawcy, obejmujemy okresem przechowywania i planowym czyszczeniem, zamiast zostawiać je tam bezterminowo. I dajemy Ci wybór, który realnie coś zmienia, bo lista modeli własnych jest na tyle długa, że można na niej pracować.
Jeśli Twoja organizacja ma zasadę "materiały klientów nie wychodzą z Unii", to na FOTOhub da się ją utrzymać. Trzeba wtedy świadomie wybierać modele i to jest rozmowa, którą prowadzimy z klientami wprost, zamiast sprzedawać im spokój, którego nie mamy prawa sprzedać.
Suwerenność nie znaczy odcięcie się
Jest w tej rozmowie pułapka, w którą wpada część europejskich dostawców. Mówią "nasze dane, nasze serwery, nasze modele" i kończą z produktem, który jest bezpieczny i o dwa lata z tyłu. Klient wtedy robi dokładnie to, co przewidywalne: kupuje bezpieczne narzędzie do dokumentów i po cichu generuje kampanię w amerykańskim, na prywatnej karcie. Zgodność wygrana na papierze, przegrana w praktyce.
Nie idziemy tą drogą. Uważamy, że europejski dostawca ma obowiązek być tak samo dobry jak każdy inny, a suwerenność ma być wyborem, nie karą. Dlatego trzymamy dwie rzeczy naraz.
Z jednej strony budujemy własne. Własna flota, własne modele, własne narzędzia, bo bez tego nie ma się o czym rozmawiać i nie ma nad czym mieć kontroli.
Z drugiej strony nie udajemy, że sami zrobimy najlepszy na świecie model wideo, obrazu i mowy jednocześnie. Nikt tego nie robi. Dlatego przynosimy do jednego miejsca to, co dziś jest wiodące, i pilnujemy trzech rzeczy: żebyś wiedział, czyj to model, żebyś wiedział, co się z Twoimi danymi dzieje, i żebyś miał u nas alternatywę wtedy, gdy jej potrzebujesz.
To jest różnica między suwerennością rozumianą jako mur i suwerennością rozumianą jako kontrola. Mur jest łatwiejszy do opisania w prezentacji. Kontrola jest tym, co realnie kupuje klient.
Co robimy z Twoją pracą, a czego nie
Najkrótsza uczciwa wersja jest taka: Twoje materiały służą do wykonania Twojego zadania, a nie do ulepszania modeli, z których korzystają wszyscy.
Nie zabieramy Twoich zdjęć, nagrań, głosu ani promptów po to, żeby dorzucić je do worka danych treningowych ogólnego modelu. Polityka prywatności mówi to osobno i najmocniej o danych najczulszych, czyli o próbkach głosu, modelach głosu, wizerunku i modelach wizerunku, których nie używamy do trenowania modeli ogólnego przeznaczenia.
Jest jeden wyjątek i jest nim funkcja, za którą się płaci. Jeśli świadomie uruchamiasz trening własnego modelu na swoich materiałach, na przykład żeby model znał Twój produkt, Twój styl albo Twoją markę, to trening oczywiście się odbywa. Tylko efektem nie jest lepszy model dla całego rynku. Efektem jest Twój model, przypisany do Twojego konta. To jest różnica między "uczymy się na Tobie" a "pozwalamy Ci nauczyć narzędzie siebie", i cała nasza konstrukcja stoi po tej drugiej stronie.
Poza tym trening na Twoich danych jest możliwy wyłącznie na podstawie Twojej wyraźnej zgody. Nie schowanej w regulaminie, nie domyślnie zaznaczonej.
Kto ma prawa do tego, co wygenerujesz
Drugie pytanie po "gdzie to jedzie" brzmi "czyje to jest". W wielu narzędziach odpowiedź jest zaskakująco mętna, a licencja dostawcy pozwala mu używać Twoich prac do promocji, do prezentacji na konferencji albo do zbioru przykładów.
Nasz regulamin mówi to prosto: treści wygenerowane narzędziami AI, obrazy, filmy, tekst i kod, są własnością użytkownika. Masz do nich pełne prawa, możesz je publikować, modyfikować i sprzedawać, pod jednym oczywistym warunkiem, że nie naruszasz przy tym praw do materiałów źródłowych, na których pracowałeś.
Ten warunek nie jest kruczkiem. Jeśli wrzucisz cudze zdjęcie i każesz je przemalować, to prawo do zdjęcia wyjściowego nadal należy do kogoś innego i żadne narzędzie tego nie zmieni. Poza tym wynik jest Twój i nie potrzebujesz naszej zgody, żeby zarabiać na czymś, co zrobiłeś u nas.
!Przeglad dokumentow i praw do materialow
Ile trzymamy Twoje pliki
To pytanie brzmi nudno, dopóki nie trzeba na nie odpowiedzieć w formularzu bezpieczeństwa dostawcy. Wtedy okazuje się, że większość narzędzi AI nie ma odpowiedzi.
Nasze okresy są opisane w polityce prywatności. Wygenerowane materiały trzymamy tak długo, jak długo istnieje Twoje konto, bo to Twoja biblioteka pracy, a nie nasz cache. Usunięcie pojedynczego pliku usuwa plik. Usunięcie konta usuwa dane konta, a kopie zapasowe, w których te dane jeszcze siedzą, przestają je zawierać w ciągu trzydziestu dni. Logi systemowe żyją dziewięćdziesiąt dni, bo tyle potrzeba na diagnostykę i wykrycie nadużyć. Materiały z generowań gościnnych, czyli bez konta, znikają po dwudziestu czterech godzinach. Nagrania z weryfikacji i procedur antyfraudowych trzymamy rok, bo tego wymaga ochrona przed nadużyciami.
Dla porządku w jednym miejscu:
| Rodzaj danych | Jak długo |
| Wygenerowane materiały na koncie | Dopóki istnieje konto lub dopóki sam ich nie usuniesz |
| Dane konta | Do usunięcia konta |
| Kopie zapasowe po usunięciu konta | Przestają zawierać dane w ciągu 30 dni |
| Logi systemowe | 90 dni |
| Generowanie bez konta, jako gość | 24 godziny |
| Nagrania z weryfikacji i procedur antyfraudowych | 12 miesięcy |
Zwróć uwagę na to, czego tu nie ma. Nie ma zdania "przechowujemy dane tak długo, jak to konieczne do celów opisanych w niniejszej polityce", które nie znaczy nic. Liczby są po to, żeby dało się je wpisać do rejestru czynności przetwarzania.
Bezpieczeństwo konta i zespołu
Suwerenność danych bez porządnego logowania jest ozdobą. Największym ryzykiem dla Twoich materiałów nie jest egzotyczny atak na infrastrukturę, tylko przejęte hasło osoby, która odeszła z firmy pół roku temu.
Na FOTOhub włączysz uwierzytelnianie dwuskładnikowe kodem z aplikacji, a jeśli chcesz mocniej, kluczem sprzętowym albo odciskiem palca w standardzie odpornym na phishing, którego nie da się przechwycić przez podrobioną stronę. Konta zespołowe mają trzy poziomy uprawnień, właściciela, administratora i członka, więc nie każdy musi widzieć wszystko i nie każdy może wydawać budżet. Administrator ma też dziennik aktywności zespołu, czyli widzi, kto co zrobił, bez konieczności pisania do nas z prośbą o wyciąg. Dostęp programistyczny odbywa się przez klucze API z własnymi limitami, które można unieważnić pojedynczo, bez zmiany hasła całej organizacji.
To rzeczy, które wyglądają na oczywiste, a w praktyce w narzędziach kreatywnych bywają traktowane jak dodatek na później.
AI Act: co robimy, a czego jeszcze nie
Europejskie rozporządzenie o sztucznej inteligencji jest dziś najczęściej cytowanym i najrzadziej czytanym dokumentem w naszej branży. Prowadzimy dla niego osobną stronę, bo uważamy, że dostawca narzędzia powinien powiedzieć wprost, co bierze na siebie, a co zostaje po stronie użytkownika.
Co robimy. Mówimy jasno, że pracujesz z systemem AI, i nie udajemy, że po drugiej stronie siedzi człowiek. Opisujemy, do czego narzędzia służą i czego nimi robić nie wolno. Prowadzimy politykę reklamacji i ścieżkę zgłoszeń, w tym zgłoszeń dotyczących wykorzystania czyjegoś wizerunku, więc osoba, której twarz albo głos pojawiły się bez zgody, ma gdzie napisać i wie, czego się spodziewać, nawet jeśli nigdy nie miała u nas konta. Wymagamy zgody przed klonowaniem głosu. Utrzymujemy rozdział ról między nami jako dostawcą i Tobą jako podmiotem stosującym, i piszemy w regulaminie, że obowiązek oznaczania publikowanych treści jako wygenerowanych przez AI spoczywa na tym, kto je publikuje.
Czego nie robimy, a bywa, że konkurencja to sugeruje. Nie umieszczamy dziś automatycznie w plikach wynikowych technicznych oznaczeń pochodzenia zgodnych ze standardami branżowymi. Nie stemplujemy też domyślnie każdego wyniku widocznym znakiem wodnym, chociaż narzędzie do nakładania znaku wodnego mamy w edytorze i można z niego skorzystać świadomie. Uważamy automatyczne znakowanie pochodzenia za właściwy kierunek i pracujemy nad nim, ale dopóki go nie wdrożymy, nie będziemy go opisywać w czasie teraźniejszym.
Nie mamy też certyfikatu SOC 2 ani ISO 27001. Stosujemy praktyki, które te normy opisują, ale certyfikat to wynik audytu przeprowadzonego przez zewnętrzną firmę, a nie deklaracja dostawcy. Kiedy taki audyt przejdziemy, napiszemy o tym z datą i nazwą audytora.
Dla firmy: pytania działu prawnego i nasze odpowiedzi
Poniżej to, co realnie pojawia się w formularzach oceny dostawcy, w kolejności, w jakiej pojawia się najczęściej.
| Pytanie | Nasza odpowiedź |
| Kto jest naszym kontrahentem | Polska spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, z siedzibą, KRS, NIP i REGON w regulaminie |
| Gdzie stoi platforma i nasze pliki | Na naszej własnej flocie serwerów w europejskich centrach danych |
| Czy wszystkie obliczenia AI odbywają się w Europie | Nie. Modele własne tak, część modeli partnerskich przetwarza dane poza Europą i wymieniamy tych dostawców |
| Czy da się pracować wyłącznie na modelach uruchamianych przez was | Tak, i chętnie pomożemy ustawić taki proces |
| Czy trenujecie modele na naszych materiałach | Nie na modelach ogólnych. Trening na Twoich danych wyłącznie za Twoją wyraźną zgodą, a jego wynikiem jest Twój model |
| Jak długo trzymacie dane | Okresy są podane liczbowo w polityce prywatności, w tym trzydzieści dni na kopie zapasowe po usunięciu konta |
| Czy jest umowa powierzenia | Dla umów firmowych przewidujemy odrębną umowę powierzenia przetwarzania, ustalaną przy kontraktowaniu |
| Kim są podwykonawcy | Dostawcy modeli i płatności są wymienieni z nazwy w polityce prywatności |
| Uwierzytelnianie dwuskładnikowe i role | Tak: kod z aplikacji, klucz sprzętowy, biometria, role w kontach zespołowych |
| Certyfikaty SOC 2 lub ISO | Nie mamy i nie twierdzimy, że mamy |
| Czy jest ścieżka zgłaszania nadużyć | Tak, opublikowana polityka reklamacji i zgłoszeń, w tym zgłoszenia wizerunkowe |
| Kto ma prawa do wyników | Klient korzysta z wygenerowanych materiałów zgodnie z regulaminem, także komercyjnie, w zakresie tam opisanym |
Ta tabela jest krótsza niż typowa ankieta bezpieczeństwa i to jest celowe. Wolimy dwanaście odpowiedzi, które da się sprawdzić, niż czterdzieści, które trzeba przyjąć na wiarę.
Jak wygląda wdrożenie, gdy zgodność jest warunkiem
Kiedy firma przychodzi z wymogiem "materiały klientów nie mogą wyjść z Unii", zwykle spodziewa się kilkumiesięcznego projektu. Nie musi tak być. Przebiega to w pięciu krokach i najczęściej zamyka się w tygodniu lub dwóch.
Krok pierwszy: opisujemy, co dokładnie chcesz robić. Nie "wdrożyć AI", tylko na przykład "wypuścić trzy tysiące zdjęć produktowych na białym tle i sześćset krótkich filmów do mediów społecznościowych".
Krok drugi: dobieramy zestaw modeli. Jeśli warunek dotyczy danych, składamy proces z modeli, które uruchamiamy sami, i mówimy otwarcie, gdzie to oznacza kompromis jakościowy, a gdzie żadnego kompromisu nie ma.
Krok trzeci: przechodzimy przez dokumenty. Polityka prywatności, regulamin, umowa powierzenia przy umowie firmowej, lista dostawców, okresy przechowywania. To jest ta część, która u innych dostawców trwa najdłużej, bo dokumenty trzeba dopiero napisać.
Krok czwarty: ustawiamy konto zespołowe, role, klucze API i limity, żeby nikt nie generował poza budżetem i żeby dziennik aktywności pokazywał, kto co zrobił.
Krok piąty: pilot na Twoich materiałach. Nie na naszym demo. Dopóki nie zobaczysz swojego katalogu, wszystko, co napisaliśmy wyżej, jest tylko obietnicą.
Dla twórcy prywatnego: co to zmienia w praktyce
Jeśli nie masz działu prawnego, powyższe może wyglądać jak korporacyjna gimnastyka. Ma jednak konkretne skutki w codziennej pracy.
Twoja biblioteka jest biblioteką, a nie tymczasowym koszykiem. Materiały nie znikają po siedmiu dniach, bo w cudzym magazynie skończył się okres retencji. Możesz wrócić po pół roku do projektu i mieć wszystkie warstwy.
Głos, który klonujesz, wymaga zgody, także wtedy, gdy klonujesz głos znajomego do żartu. To bywa niewygodne przy pierwszym użyciu i ratuje skórę przy pierwszym problemie.
Rachunek jest w złotówkach albo euro, faktura wygląda jak faktura, a reklamacja idzie do polskiej spółki, a nie do formularza wsparcia bez adresu.
I rzecz najbardziej praktyczna: kiedy piszesz do pomocy, odpowiada Ci ktoś w Twojej strefie czasowej.
Trzy sytuacje, w których to pytanie decyduje o zakupie
Żeby nie zostawiać tego w abstrakcji, trzy przypadki, które w takiej lub innej wersji przechodzą przez naszą skrzynkę co tydzień.
Marka odzieżowa przed premierą kolekcji. Zdjęcia kolekcji, która wyjdzie za sześć tygodni, są jednym z najlepiej pilnowanych plików w firmie. Wrzucenie ich do narzędzia, o którym nikt nie wie, gdzie trzyma pliki, jest ryzykiem, którego dział prawny nie zaakceptuje, a marketing i tak potrzebuje wizualizacji na kampanię. Rozwiązanie polega na złożeniu procesu z modeli, które uruchamiamy sami, i na jasno określonym okresie przechowywania.
Agencja pracująca dla klienta z sektora regulowanego. Agencja podpisała umowę, w której zobowiązała się do konkretnych warunków przetwarzania. Nie może po prostu użyć narzędzia, którego regulamin pozwala dostawcy na wykorzystanie prac w celach promocyjnych. Tu decyduje zapis o własności wyników i brak licencji na Twoje prace po naszej stronie.
Twórca, który fotografuje ludzi. Sesje, portrety, ślub, materiał z twarzami osób, które podpisały zgodę na publikację, ale nie na trafienie do cudzego zbioru treningowego. Tu decyduje jedno zdanie: nie używamy wizerunków i modeli wizerunku do trenowania modeli ogólnego przeznaczenia.
Dla inwestora: dlaczego to nie jest wpis o zgodności
Ten wpis wygląda na tekst o regulacjach, a jest o pozycji rynkowej. Trzy powody.
Pierwszy: koszt. Firma, która wynajmuje wszystko, ma koszt zmienny równy cenniku dostawcy i marżę, którą dostawca może zabrać jednym mailem. Firma, która utrzymuje własną flotę i uruchamia na niej własne modele, ma inną strukturę kosztów, wyższy próg wejścia i realną kontrolę nad marżą tam, gdzie wykonuje pracę sama. To jest granica między odsprzedażą a produktem.
Drugi: dostęp do rynku, którego konkurencja nie obsłuży. Rośnie grupa klientów, którzy nie mogą kupić narzędzia bez odpowiedzi na pytanie o dane. Administracja, ochrona zdrowia, finanse, przemysł, agencje pracujące dla tych sektorów. Dostawca z Kalifornii nie wygra tego przetargu ceną, bo nie przechodzi przez pierwszy formularz. Dostawca europejski, który utrzymuje własny sprzęt i własne modele, przez ten formularz przechodzi.
Trzeci: obrona przed zmianą warunków u dostawcy. Kto zbudował produkt na jednym cudzym API, ten w każdej chwili może obudzić się z podwojoną ceną, wyłączonym modelem albo nową klauzulą o danych. Nasza odpowiedź jest strukturalna: część modeli mamy własnych, resztę traktujemy jako wymienne, a kontrakty i rozliczenia biegną przez nas. Model może zniknąć z rynku. Proces klienta ma zostać.
Do tego dochodzi rzecz, której nie da się kupić: reputacja mówienia prawdy o granicach. Ten wpis nie twierdzi, że wszystko dzieje się w Europie, i właśnie dlatego można wierzyć temu, co twierdzi.
Czego nie obiecujemy
Ta sekcja jest w tym wpisie najważniejsza i zostaje w każdej kolejnej wersji.
Nie obiecujemy, że każde obliczenie AI odbywa się w Europie. Modele własne tak. Modele partnerskie zależnie od dostawcy, a część z nich pracuje poza Europą.
Nie obiecujemy certyfikatu, którego nie mamy. Bez SOC 2 i bez ISO 27001, dopóki nie przejdziemy audytu.
Nie obiecujemy automatycznego oznaczania pochodzenia treści w standardach technicznych. Pracujemy nad tym i napiszemy, gdy będzie działać.
Nie obiecujemy, że nigdy nic nie pójdzie nie tak. Prowadzimy publiczną stronę statusu, żeby w takiej chwili nie trzeba było nam wierzyć na słowo.
Nie obiecujemy, że jesteśmy tańsi od każdego. Twierdzimy, że w jednej cenie dostajesz więcej niż w komplecie osobnych subskrypcji, i to da się policzyć samemu.
Jak to sprawdzić samemu
Nie musisz wierzyć wpisowi na blogu. Wszystko, co jest tu napisane, ma źródło, do którego można wejść bez zakładania konta.
Polityka prywatności zawiera okresy przechowywania, listę dostawców z nazwy i zapisy o treningu. Regulamin zawiera dane spółki, zakres praw do wyników i podział obowiązków wynikających z przepisów o AI. Strona o AI Act opisuje nasze podejście do rozporządzenia. Polityka reklamacji opisuje ścieżkę zgłoszeń, w tym zgłoszenia dotyczące wizerunku. Strona statusu pokazuje stan usług na żywo.
Jeśli po lekturze zostanie pytanie, na które te dokumenty nie odpowiadają, napisz. Odpowiedź "nie wiemy jeszcze" też jest odpowiedzią i wolimy ją od gładkiego zdania bez treści.
Słowniczek
Model własny. Model, który utrzymujemy i uruchamiamy na naszym sprzęcie. Zadanie nie opuszcza naszej infrastruktury.
Model partnerski. Model dostawcy zewnętrznego, udostępniony na FOTOhub. Zadanie trafia do tego dostawcy.
Podmiot przetwarzający. W języku RODO: firma, która przetwarza dane na zlecenie klienta. Przy wdrożeniach firmowych to zwykle nasza rola.
Umowa powierzenia. Dokument regulujący, co wolno podmiotowi przetwarzającemu. Dla umów firmowych ustalamy ją przy kontraktowaniu.
Retencja. Okres, po którym dane przestają istnieć w systemie. Nasze okresy są podane liczbowo.
Oznaczanie pochodzenia. Techniczne informacje w pliku o tym, że powstał z użyciem AI. Nie robimy tego dziś automatycznie.
AI Act. Europejskie rozporządzenie o sztucznej inteligencji. Dzieli obowiązki między dostawcę systemu i podmiot, który go stosuje.
Najczęstsze pytania
Czy moje pliki zostają w Europie?
Pliki, które trzymasz na FOTOhub, leżą w naszym magazynie na naszych maszynach w europejskich centrach danych. Jeśli zlecisz zadanie modelowi partnerskiemu, materiały niezbędne do jego wykonania trafiają do tego dostawcy, a część dostawców pracuje poza Europą.
Czy mogę korzystać wyłącznie z modeli, które uruchamiacie sami?
Tak. Lista jest wystarczająco długa, żeby przejść pełny proces: obraz, dźwięk, głos, synchronizacja mowy z twarzą, 3D i cała warstwa narzędziowa do obróbki. Przy wdrożeniach firmowych pomagamy taki zestaw ustawić.
Czy trenujecie modele na moich materiałach?
Nie na modelach ogólnego przeznaczenia. Trening na Twoich danych odbywa się tylko wtedy, gdy sam uruchomisz płatną funkcję trenowania własnego modelu albo wyrazisz wyraźną zgodę, a wynik należy do Twojego konta.
Co się dzieje, gdy usunę konto?
Dane konta są usuwane, a kopie zapasowe przestają je zawierać w ciągu trzydziestu dni. Pojedyncze pliki możesz usuwać w każdej chwili.
Czy dostanę umowę powierzenia przetwarzania?
Przy umowach firmowych tak, ustalamy ją w toku kontraktowania. Napisz do nas, zanim podpiszesz cokolwiek innego.
Czy macie certyfikat SOC 2 albo ISO 27001?
Nie. Stosujemy praktyki opisane w tych normach, ale nie przeszliśmy zewnętrznego audytu i nie będziemy twierdzić inaczej.
Czy wygenerowane materiały mogę wykorzystywać komercyjnie?
Tak, w zakresie opisanym w regulaminie. Warto przeczytać ten fragment, zanim wypuścisz kampanię.
Czy to znaczy, że jesteście wolniejsi lub słabsi niż amerykańska konkurencja?
Nie. Modele partnerskie, które dziś należą do najlepszych na rynku, są u nas dostępne od pierwszego dnia. Różnica polega na tym, że mówimy, gdzie się wykonują, i dajemy alternatywę.
Na koniec
Najłatwiejszą wersją tego wpisu byłoby zdanie "wszystko dzieje się w Europie, śpij spokojnie". Zajęłoby jeden akapit, dobrze wyglądałoby w reklamie i byłoby nieprawdziwe.
Wybraliśmy dłuższą wersję, bo klienci, na których nam zależy, i tak sprawdzą. Firma, która dziś kupuje narzędzie AI, nie szuka dostawcy bez granic. Szuka dostawcy, który wie, gdzie te granice leżą, i potrafi je pokazać na piśmie.
Rok temu ruszyliśmy z platformą, która miała zebrać rozsypaną pracę twórczą w jednym miejscu. Przez ten rok najczęstszym pytaniem przestało być "czy to zrobi ładne zdjęcie", a stało się "czy mogę wam to powierzyć". Ten wpis jest naszą odpowiedzią, razem z listą rzeczy, których jeszcze nie mamy.
Jesteśmy polską spółką, budujemy z Bydgoszczy i Warszawy dla użytkowników w kilkudziesięciu krajach, i zamierzamy dowieźć resztę tej listy.
Materiały dla mediów i inwestorów: polityka prywatności, regulamin, strona o AI Act, polityka reklamacji i strona statusu są dostępne publicznie z poziomu stopki serwisu. W sprawach prasowych i partnerskich prosimy o kontakt przez formularz kontaktowy.